Site Loader

Gdy długo nie ma nas w domu, Pan Biała Bulwa nie jest zadowolony, choć wszyscy doskonale wiemy, że miał się pod naszą nieobecność luksusowo. Na okoliczność dłuższych wyjazdów, Bulwiak zwykle zostaje przetransportowany do domu swoich kocich dziadków. Tam płynnie przestawia się na tryb rozpieszczania, który mógłby zgorszyć każdego, kto nigdy nie opiekował się dorywczo kotem. Ci, którzy tego doświadczyli wiedzą, że dranie są od razu w stanie wyczuć nowicjusza i odpalają zestaw startowych sztuczek (oczka, purkanko, cichutkie, nieśmiałe, delikatne niczym wiatr pośród traw, pełne skromności miauknięcia), których skuteczność jest bliska słodkim stu procentom. My, koci rodzice, by przetrwać, musieliśmy wykształcić w sobie odporność i uczyć się ignorować również znacznie donośniejsze kocie argumenty, najchętniej wykładane śpiącemu człowiekowi prosto w twarz o trzeciej nad ranem. Jednak pomimo całego tego splendoru i pozostawiania białego futra w najbardziej zaufanych na świecie rękach, to po powrocie zawsze dostajemy opiernicz. Gdy wchodzimy do domu rodziców Jeża, witamy się z domownikami i wołamy Bulwiaka, który przeważnie śpi w jednej ze swoich licznych podkocowych, nastrychowych kryjówek na piętrze. Złazi wtedy zaspany, opity snem jak bąk i jojczy na nas ze schodów. Obowiązkowo trzeba mu dać wtedy rękę do obwąchania, co troszkę tłumi charakterystyczne, pełne żałości miauknięcia zarezerwowane wyłącznie na okazję rozłąki. Uspokaja się wtedy i płynnie przechodzi do badania zawartości toreb i plecaków. Gdy wracamy już z nim do naszego domu, czeka tylko aż się umościmy na kanapie, by tego wieczoru nie opuszczać nas już na krok. Musimy wtedy leżeć z Jeżem blisko siebie, bo inaczej Bulwa, nie mogąc się zdecydować na kim teraz zalec, będzie krążył od jednego do drugiego jak purkający parostatek kursujący regularnie między dwoma brzegami. Kiedy już ułożymy się w formie dziwnego ludzko-kociego sandwicha śpi sobie słodko, a ja czuję szczęście, które można odczuć tylko wtedy, gdy wiesz, że jesteś w domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O daily cat

Miau!

Na imię mam Joanna - rysuję daily koty, wymyślam kocie wierszyki, mieszkam w górach i hoduję Białą Bulwę (choć nie wykluczam poszerzenia hodowli o stadko alpak, jeśli Bulwa pozwoli). Tutaj tworzę swoją Kocią Stronę Mocy :3